Saturday, June 16, 2012

"Czy chrześcijanin powinien brać udział w pogrzebie?"

Jest taka funkcja w bloggerze, która pozwala na zobaczenie, jakiej frazy ktoś szukał i trafił na dany blog. Dosłownie przed chwilą zobaczyłem, że ktoś, kto trafił na mój blog szukał frazy: "Czy chrześcijanin powinien brać udział w pogrzebie?".

Zaniemówiłem. Zatkało mnie kompletnie. Jednak musiałem się przemóc i coś napisać, bo trzeba na coś takiego jak najszybciej reagować.

Statystyczny człowiek może w tym miejscu się zastanawiać: "W jakim celu ktoś szukał w sieci odpowiedzi na takie pytanie? Przecież odpowiedź jest oczywista". Oczywista jest dla osoby, która nie miała nigdy kontaktu z pewnymi odmianami protestantyzmu.

Istnieją kościoły, które określają się mianem "uświęceniowych". Składają się one z ludzi, którzy wierzą, że należy za wszelką cenę być innym od reszty. Widać to w ich stroju, sposobie zachowania. Są uczuleni zwłaszcza na wszelkie nawet potencjalne uprawianie bałwochwalstwa, czyli czci wobec czegokolwiek innego niż Bóg. Uważam, że założenie jest dobre, ale wykonanie najczęściej absurdalne. Na przykład ktoś się zastanawiał, czy jako "dobry" chrześcijanin powinien uczestniczyć w pogrzebie. Co mu przeszkadza w pogrzebie? Postaram się to wyjaśnić.

Podam kilka przykładów. Przez wielu takich chrześcijan posiadanie w domu ceramicznych małych słoników jest bałwochwalstwem, ponieważ słoniki mają związek z hinduizmem. Duszpasterze nakazują im wyrzucić je. Wielu za bałwochwalstwo uważa posiadanie w domu literatury innych religii. Wierzą, że te książki mogą przyciągać złe duchy. Jeśli ktoś miał w domu biżuterię ze znakami tao, symbolem Atlantów, czy jakimkolwiek innym symbolem religii innej niż chrześcijańska, to co powinien zrobić, zakładając, że chce się ich pozbyć? Może np. sprzedać lub przetopić, prawda? O, nie, nie, nie. Duszpasterze zalecą wyrzucić, bo jeśli sprzedasz, to otrzymane pieniądze będą nieczyste. Jeśli ktoś ma w domu książki dotyczące sztuk walki, ma je wyrzucić na śmieci. Nie może ich sprzedać na takiej samej zasadzie, jak w przypadku wspomnianej przeze mnie "bałwochwalczej" biżuterii. Kiedy kichniesz i ktoś powie "Na zdrowie", to nie odpowiadaj: "Dziękuję", bo wtedy weźmiesz czynny udział w zabobonie pogańskim. Nie wolno mówić "hura", bo ktoś tam znalazł, że jest to starożytna inwokacja do jakiegoś bóstwa. Noszenie obrączki też ma podobno związek z kultem jakiegoś boga. Takich absurdów mógłbym wymieniać więcej, ale nie o to tu chodzi.

Teraz możemy przejść do wyjaśnienia, dlaczego w głowie kogoś, kto należy do jednej z takich grup, mogły się pojawić wątpliwości, czy powinien uczestniczyć w czyimś pogrzebie. Oczywiście problemu nie ma, jeśli chodzi o pogrzeb, który będzie się odbywał według "legalnego" obrządku. Temu komuś chodziło prawdopodobnie o to, czy jako "dobry" chrześcijanin powinien uczestniczyć w pogrzebie innego wyznania, np. katolickiego. I jestem pewien, że znajdą się tacy, którzy odradzą mu pójście, ponieważ istnieje zagrożenie, że będzie uczestnikiem "bałwochwalczego" kultu, a potem z tego powodu zaczną go nawiedzać demony.

Smutna, lecz prawdziwe jest to, że coś takiego ma miejsce. Nie ma to nic wspólnego z prawdziwą religią, wbrew zapewnieniom piewców takich "prawd". Jest to zewnętrzny, faryzejski pozór pobożności, którzy wyrządza szkodę prawdziwej, wewnętrznej, oświeconej, duchowej religii, ponieważ ludzie patrząc na takich "świętoszków" zniechęcają się do służenia Jedynemu, Prawdziwemu Bogu.

No comments:

Post a Comment