Thursday, January 26, 2012

Simul iustus et peccator - zasada stanowiąca filar protestantyzmu

Jedna z naczelnych zasad światowego protestantyzmu brzmi po łacinie: "SIMUL IUSTUS ET PECCATOR", co po polsku oznacza: "Sprawiedliwy i grzesznik zarazem".
Brzmi logicznie? Moim zdaniem niezbyt. A żadna prawda nie ma prawa przeczyć logice i zdrowemu rozumowi. Rozum stworzył Bóg, abyśmy za jego pomocą mogli rozróżniać prawdę od głupoty.
A logika i zdrowy rozum podpowiadają, że coś nie może być równocześnie czarne i białe. Może być ewentualnie szare, ale w zasadzie 'simul iustus et peccator' nie chodzi o to, że człowiek wierzący w Mesjasza jest po części człowiekiem sprawiedliwym a po części grzesznikiem. Nie. Problem polega na tym, że w myśl tej zasady człowiek jest całkowicie sprawiedliwy, ale jest też zarazem grzesznikiem. Jeśli chodzi o osąd logiki i zdrowego rozumu, to trzeba powiedzieć, że ta zasada jest niedorzeczna.
Wielu jednak w tym miejscu zaprotestuje i powie, że treść tej zasady to tajemnica, której ludzki rozum nie potrafi do końca zgłębić. Dobrze, powiedzmy, że się zgadzam. Chcę jednak zaznaczyć, że i tak ta zasada musi zostać zweryfikowana z pismami apostołów, abyśmy mogli sprawdzić, czy oni również ją wyznawali.
Zaglądamy do Listu do Rzymian 5:88

Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam
przez to,
że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami,
Chrystus za nas umarł. (BW)

Mamy tu czas przeszły - "byliśmy". Paweł w niezwykle wyraźny sposób stwierdza, że adresaci listu nie są już grzesznikami.
Popatrzmy, co ma w tym temacie do powiedzenia Piotr - inny z apostołów. Czytajmy Pierwszy List Piotra 4:18

A jeśli sprawiedliwy
z trudnością dostąpi zbawienia,
to bezbożny i grzesznik
gdzież się znajdą? (BW)

Mamy tu wymienione dwie wyraźnie różne grupy:
1) sprawiedliwi
2) bezbożni i grzesznicy
Piotr to rozdziela, a zasada "Simul iustus et peccator" łączy. Kto ma rację? Co do tego chyba nikt, kto wierzy Biblii nie ma wątpliwości.
Ale uparty chrześcijanin zacytuje teraz werset, który ma w zanadrzu, a mianowicie List do Rzymian 3:23

Gdyż wszyscy zgrzeszyli
i brak im chwały Bożej (BW)



A ja na to powiem: "Amen. Święta racja. W zupełności się z tym zgadzam". Zdziwiony? Tak, zgadzam się z tym wersetem w 100%. Ale należy zauważyć, że on wcale nie stwierdza, że wszyscy są grzesznikami, ale mówi, że wszyscy zgrzeszyli. Ja uważam, że nie każdy, kto czasem napije się lampkę wina jest pijakiem. Nie każdy, komu się zdarzy być nieszczerym, jest od razu obłudnikiem. Tak samo nie każdy, komu zdarza się popełnić grzech jest grzesznikiem.
Popatrzmy na Psalm 1:

Błogosławiony człowiek,
który nie postępuje zgodnie z radą nikczemników,
ani nie stoi na drodze grzeszników,
ani nie siedzi z szydercami,
ale przyjemnością jest dla niego prawo Jehowy,
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.
Będzie on niczym drzewo zasadzone nad strumieniami,
które przynosi owoc w swoim czasie,
którego liść nie więdnie.
Cokolwiek robi, powiedzie mu się.
Nie tam jest z nikczemnikami.
Są niczym plewa,
którą wiatr roznosi.
Dlatego nikczemnicy nie ostoją się na sądzie,
ani grzesznicy w zgromadzeniu sprawiedliwych.
Jehowa zna drogę sprawiedliwych,
droga bezbożnych natomiast wiedzie ku zagładzie.
(tłumaczenie American Standard Version)

Już po pobieżnej analizie treści tego utworu, można dojść do wniosku, że pojęcia sprawiedliwy i grzesznik są przeciwstawne znaczeniowo. Kiedy uznamy zasadę 'simul iustus et peccator' za prawdziwą, czy treść tego psalmu ma jakikolwiek sens? Przecież wtedy w myśl początkowych słów, chrześcijanie musieliby przestać się ze sobą spotykać, wszak "szczęśliwy ten, kto nie stoi na drodze grzeszników". Jak wtedy należy rozumieć słowa o tym, że grzesznicy nie ostoją się w zgromadzeniu sprawiedliwych? Jak rozumieć ostatnie słowa tego psalmu? W jaki sposób można być na dobrej drodze, a jednocześnie zmierzać ku zagładzie?
Widzisz, drogi czytelniku, wszystko należy sprawdzać. Apostoł Paweł w Liście do Tesaloniczam nakazuje, abyśmy badali wszystko, a trzymali się jedynie tego, co dobre. Dobre nie oznacza jedynie dobra moralnego. 'Dobry' oznacza również 'poprawny'. Jeżeli coś nie jest poprawne, to mamy to odrzucić. Nie obchodzi mnie, kto wymyślił tą zasadę. Chrześcijanie często mówią: "Mądrzejsi od nas to wymyślili, a nam pozostaje w to wierzyć". Gdyby wielcy odkrywcy i teologowie w to wierzyli, to musielibyśmy żyć w przekonaniu, że ziemia jest płaskim dyskiem opartym na siedmiu krokodylach, a gwiazdy są przyczepione do firmamentu niczym pinezki do korkowej tablicy. Gdyby takie myślenie się rozpowszechniło, to stanęlibyśmy w miejscu, jeśli chodzi o rozwój intelektualny. Zasada 'simul iustus et peccator' z pewnością nie jest poprawna, skoro sprzeciwia się logice, zdrowemu rozumowi i samemu Pismu Świętemu, więc należy ją zupełnie odrzucić.