Wednesday, March 7, 2012

Ojcowie Kościoła - dlaczego nie stanowią dla mnie ostatecznego autorytetu

"...albowiem z rozpusty może urodzić się tylko niebezpieczny dla ludzi głupiec, uczący rozpasania, niesprawiedliwości i innych grzechów, a nie powściągliwości, sprawiedliwości i innych cnót"
Orygenes, Przeciw Celsusowi Księga I,33

Czytam ostatnio traktat "Przeciw Celsusowi" napisany przez Orygenesa, człowieka zaliczanego do tzw. Ojców Kościoła. Muszę przyznać, że lektura tego dzieła jest bardzo wzbogacająca. Bardzo wiele się uczę. Podziwiam trafność wielu wywodów. Ogólnie mogę się o tym traktacie wypowiadać w wielu ciepłych i przychylnych słowach.

Jednak pomiędzy cennymi fragmentami można niekiedy natrafić na takie 'kwiatki' jak ten zacytowany na początku wpisu. Komuś, kto od dłuższego czasu zagłębił się w poważną lekturę Biblii, trudno się w tym miejscu zgodzić z Orygenesem. Trzeba wręcz stwierdzić, że nie ma on racji. Orygenes - bez wątpienia potężny umysł, specjalista od literatury, filozof, teolog, lingwista, a jednak nie był nieomylny.

Po co zamieściłem ten cytat? Nie, nie po to, aby ktoś się uprzedził w stosunku do Orygenesa. Przeciwnie - życzyłbym sobie, gdyby chrześcijanie przeczytali choć kilka jego wywodów. Cytat ten zamieściłem po to, aby uświadomić chrześcijanom, że odwoływanie się do myśli Ojców Kościoła w formułowaniu myśli teologicznej, nie zawsze jest czymś trafnym. A może ujmę to inaczej: odwoływanie się do myśli Ojców Kościoła jako do bezdyskusyjnego autorytetu jest czymś niewłaściwym. Powinniśmy oczywiście brać ich głos pod uwagę, ale traktujmy to zawsze jako głos w dyskusji, nie zaś jako ostateczny i niepodważalny sąd.