Tuesday, April 24, 2012

Ale Ty przecież nie jesteś Jezusem!

Zdarzyło Ci się, drogi czytelniku, usłyszeć kiedyś takie słowa? Może nawet były skierowane do Ciebie? W każdym razie, ja słyszałem takie słowa i bardzo często były one kierowane do mnie. Już tłumaczę dlaczego.

Jeśli kiedykolwiek zdarzyło Ci się czytać o życiu Jezusa z Nazaretu to musisz przyznać jedno: potrafił szokować. Tak, był dość ekscentryczny w dobrym tego słowa znaczeniu. Wielu ludzi wprawiał w zakłopotanie. Jego zachowanie budziło ludzi z duchowego i intelektualnego snu. Dawał ludziom do myślenia. Rozumiał Pisma Święte inaczej niż ogół ludzi, a zwłaszcza inaczej niż faryzeusze, którzy uważali się za strażników "jednej jedynej Prawdy".

Chciałbym skupić się na dwóch rzeczach: najbardziej na tym, że miał odmienne zdanie na temat religii niż większość religijnego świata i dość mocno to manifestował; po drugie, robił wiele rzeczy, które dzisiaj mogłyby zostać uznane za przejaw bezbożności (nie żartuję).

Podam kilka przykładów. Jezus był całkowicie świadomy faktu, że faryzeusze nie pozwalają rwać kłosów zboża i jeść z nich ziarna w szabat. Tak, jest to dziwne - faryzeusze wymyślili wiele głupich, bezsensownych praw dotyczących niemal każdej dziedziny życia. Jezus celowo przeszedł się w szabat ze swoimi uczniami przez łany zbóż, a kiedy zrywali kłosy i zaczęli je jeść, celowo nic im nie powiedział. Faryzeusze, co było do przewidzenia, niezwykle się oburzyli, co dało mu możliwość pokazania im, jak bezsensowne jest zabranianie przez nich rwania kłosów i jedzenia z nich.

Inny przykład: Ci sami faryzeusze wymyślili sobie, że naczynia i dłonie należy przed jedzeniem RYTUALNIE oczyścić. Nie chodziło o zwykłe umycie rąk i czyste naczynie, co jest oczywiście dobre, a nawet pożądane :) Chodziło o to, że nakazywali oni myć je RYTUALNIE. I, czego należało się spodziewać, Jezus nie dokonał tego rytuału, co znowu wywołało spięcie z faryzeuszami i dało mu okazję do wykazania im ich błędu.

Przykładów manifestowania przez niego swego odmiennego zdania na temat religii jest więcej. Poprzestańmy jednak na tych dwóch. Dodam, że Jezus nie był wyszkolonym rabinem, lecz robotnikiem fizycznym, co w oczach opinii publicznej nie dawało mu prawa do wypowiadania się w kwestii religii. Takie prawo w oczach tłumów mieli wyłącznie uczeni w Piśmie i faryzeusze. Ale on odważnie wypowiadał swoje zdanie.

Czytając ten powyższy tekst i przyglądając się tytułowi tego wpisu możesz zadawać sobie pytanie, czy ja oby nie zboczyłem z tematu. Ależ skądże!

Biblia mówi nam, że Jezus był człowiekiem pozbawionym grzechu. "Jak to "człowiekiem"?" - zapytasz. A tak to. Nie ma tutaj znaczenia, czy wierzysz w Trójcę czy nie. Jeśli wierzysz w Trójcę, to przecież wierzysz, że był 100% człowiekiem i 100% Bogiem. Jeśli więc mówię, że był bezgrzesznym człowiekiem, to powinieneś mi przyznać rację, bo był człowiekiem (wierzysz w to) i był bez grzechu (w to też wierzysz). Jego życie było w 100% zaakceptowane przez Boga jako dobre, a jego postępowanie było w 100% słuszne.

Jako człowiek był tak samo odpowiedzialny wobec Prawa Bożego jak Ty i ja. Nie było wyjątków. Nie był bardziej uprzywilejowany. Nie jest tak, że mógł sobie pozwolić na więcej niż Ty i ja z racji tego, że był Mesjaszem. Takie myślenie jest wadliwe. Gdyby tak było, nie mógł by być dla mnie przykładem, ponieważ byłby na lepszych prawach niż ja. Konkludując: Jezus podlegał Prawu Bożemu tak samo jak Ty i ja, a Jego życie zostało ocenione jako nienaganne wobec tego Prawa.

I właśnie ten Jezus, o którym mówi Biblia, robił rzeczy, które opisałem powyżej. Prowokował ludzi do myślenia. Potrząsał bezsensownym systemem religijnym. Burzył ten system. Pokazywał jego błędy. Nawoływał do zbliżenia się do Boga, zamiast oddawania się bezsensownym normom religijnym wymyślonym przez ludzi. Wielu ludzi to bolało. Wielu ludzi uważało jego zachowanie za skandaliczne.

Ja chcę naśladować mojego Mistrza - Jezusa Chrystusa. Chcę go naśladować! Chcę pokazywać ludziom wszystkie bezsensowne ludzkie przepisy, chcę zrywać narzucone przez ludzi pęta rytuałów, przepisów, ograniczeń, nakazów.

I zawsze, zawsze kiedy to robię, to ludzie, którzy czytają Biblię i powinni mnie dobrze rozumieć, mówią mi, że zachowuję się co najmniej nieodpowiednio. Kiedy ripostuję słowami: "Ja tylko naśladuję Jezusa - On robił bardziej szokujące rzeczy", odpowiadają mi: "ALE TY PRZECIEŻ NIE JESTEŚ JEZUSEM!". Najwidoczniej sądzą oni, że Jezus tylko dlatego że był Jezusem, mógł sobie pozwolić na więcej. Wykazałem powyżej, że takie myślenie jest wadliwe, ponieważ Jezus nie był bardziej uprzywilejowany, jeśli chodzi o obowiązek przestrzegania Prawa Bożego niż Ty czy ja. Co było wolno jemu, wolno też każdemu innemu pobożnemu człowiekowi, oczywiście jeśli wymagają tego okoliczności.

Na początku wspomniałem, że chciałbym skupić się na dwóch rzeczach: najbardziej na tym, że miał odmienne zdanie na temat religii niż większość religijnego świata i dość mocno to manifestował; po drugie, robił wiele rzeczy, które dzisiaj mogłyby zostać uznane za przejaw bezbożności (nie żartuję). Pierwszą część już omówiłem, teraz zajmę się drugą.

Pewnego dnia Jezus wszedł do świątyni i zobaczył, że ludzie zrobili sobie z niej miejsce handlu, zrobił sobie bicz, którym następnie strącał ludziom artykuły ze stołów, wywracał też stoły i przeganiał ludzi. Zrobił to z miłości do Boga i także dlatego, że robienie sobie z religii okazji do zarabiania pieniędzy uważał za obrzydliwe. A co jeśli dzisiaj jakiś człowiek zrobiłby coś takiego? Nie mam na myśli zrobienia literalnie, dosłownie tego samego, ale jeśli ktoś nawrzeszczałby na ludzi, którzy "robią sobie ze Świątyni targowisko"? Na 100% powiedziano by mu, że jest grzesznikiem. Kiedy zacząłby się tłumaczyć, że robi to z szacunku dla Boga, powiedziano by mu, że jako zwykły robotnik nie ma do tego prawa. Jeśliby odparł, że Jezus zrobił kiedyś to samo, powiedziano by mu: "ALE TY PRZECIEŻ NIE JESTEŚ JEZUSEM!" i uważano by, że na tym dyskusja się skończyła. Jednak jeszcze raz powtórzę to, co wykazałem powyżej: Jezus nie był bardziej uprzywilejowany, jeśli chodzi o obowiązek przestrzegania Prawa Bożego niż Ty czy ja; co było wolno jemu, wolno też każdemu innemu pobożnemu człowiekowi, oczywiście jeśli wymagają tego okoliczności.

Znam wielu ludzi, którzy w rozmaitych grupach religijnych o charakterze chrześcijańskim pragną ożywić duchowe życie. Ci ludzie są jednak w ten czy inny sposób prześladowani przez przedstawicieli swoich kościołów jako "wichrzyciele", "mąciciele", "odstępcy", "filozofowie". Ale chciałbym nam wszystkim przypomnieć: Czy nie tak samo było w przypadku Jezusa i faryzeuszy? Czy świat religii nie prześladował tego sługi Bożego (Ew. Mateusza 12:18)?

I z tymi pytaniami zostawiam Cię, drogi czytelniku...

Sunday, April 22, 2012

Przegrana partia szachów, czyli o nieustępliwych komentatorach

Dwóch mężczyzn grało w szachy. Nikogo z nimi nie było - tylko oni dwaj. Partia była zajmująca, obaj walczyli dzielnie. W końcu jednak jeden z nich, po długim namyśle, wykonał decydujący ruch - szach mat! Wyciągnął rękę, aby podać swojego przeciwnikowi, jednak on nie przyjął. Upierał się, że nie wygrany nie mógł poruszyć swojej figury w sposób w jaki to robił. Choć było oczywiste, że przegrany rości sobie nieuzasadnione pretensje, to jednak upierał się przy swoim. W końcu wygrany postanowił wyjść, bo nie miał zamiaru uczestniczyć dalej w dyskusji. Przegrany rozpowiedział potem wszystkim, że wygrał partię.

Przedstawiciele pewnej grupy religijnej, której nazwy nie chcę wymieniać, żeby ktoś mi nie zarzucił czepiania się, są znani z zaczepiania ludzi na ulicy lub odwiedzania ich w najmniej odpowiedniej porze w domach, i prowadzenia wyczerpujących dyskusji o swojej wierze. Przy czym trzeba powiedzieć, że nie jest to prawdziwa dyskusja. Tylko udają, że słuchają argumentów, nie przyjmują oczywistych faktów. Rozmowy z niektórymi z nich właściwie mogłyby nigdy się nie skończyć, bo są gotowi zawsze mieć ostatnie słowo. Taką dyskusję można skończyć jedynie odchodząc. Pożegnanie nie ma sensu, bo ich tak na "odchodne" będą Ci rzucać argumentami w plecy. Potrafią nawet wcisnąć stopę tak, abyś nie mógł zamknąć drzwi.

Podobnie rzeczy się mają w sieci. Mówię o forach i listach komentarzy pod wpisami na blogach czy na Facebooku. Zjawiają się tam czasami ludzie, z którymi po prostu nie da się normalnie porozmawiać. Często padają z ich strony oskarżenia o nieprawdziwe rzeczy, obraźliwe sformułowania, ostry język niegodny prawdziwej debaty, niepotrzebne emocje. Kiedy przerywasz jakąś dyskusję, o której wiesz, że nigdy się nie skończy, bo dyskutant nigdy nie przyzna, że nie ma racji i nie da Ci odejść, bo będzie się czepiał dosłownie każdego napisanego przez Ciebie słowa, szanowny dyskutant często obraża się, ogłasza innym, że nie chcesz z nim rozmawiać, ogłasza swój tryumf w rozmowie z Tobą, bo "przecież się poddałeś", itp.

Czasem spotykamy podobnych ludzi na forach, blogach i Facebooku.

A teraz ogłoszenie dla wszystkich dyskutantów na moich blogach. Potrafię i lubię dyskutować. Nie potrafię i nie lubię się kłócić. Chcesz dyskutować - zapraszam. Chcesz się kłócić - nie jesteś tu mile widziany, chyba że zmienisz postawę. Kiedy przerywam z Tobą wymianę zdań, to nie dlatego, że brakuje mi argumentów - w takich wypadkach przyznaje się do tego i ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, że to prawda. Przerywam z Tobą rozmowę tylko wtedy, kiedy przejawiasz cechy niepotrafiącego przegrywać szachisty lub nieustępliwego, prozelitycznego przedstawiciela opisanej przeze mnie powyżej grupy religijnej.

Jeżeli od samego początku powstania jakiegoś wpisu nie można dodawać pod nim komentarzy, to znaczy, że nie chcę o tym wpisie dyskutować. Nie muszę. To tak jakbym pomalował sobie balkon na fioletowo. Czy powinienem pozwolić na wchodzenia każdemu człowiekowi z ulicy do mojego domu i ganienie mnie za wybór nieodpowiedniego ich zdaniem koloru farby? Oczywiście że nie. Tak samo jest tutaj. Nie chcę dyskutować i mam do tego prawo. W innych przypadkach blokuję możliwość dodawania wpisów, kiedy rozmówca wykazuje cech niepotrafiącego przegrywać szachisty lub nieustępliwego, prozelitycznego przedstawiciela opisanej przeze mnie grupy religijnej. Jeżeli blokuję możliwość komentarzy pod jakimś wpisem, to tak jakbym chciał zamknąć drzwi. Ty piszesz więc komentarz w innym miejscu, co przypomina wciskanie buta w drzwi. Proszę, nie rób tego.