Thursday, May 3, 2012

Kto Cię pochowa, kiedy umrzesz? - jako argument mający Cię zmusić do chodzenia do kościoła

Znakomita większość chrześcijan uważa, że do jakiegoś kościoła po prostu trzeba chodzić. Nie mają zbyt wielu mocnych argumentów, by podeprzeć ten przymus, więc uciekają się do niekiedy bardzo dziwnej retoryki.

Jednym ze sposobów, jakich używają, jest zadanie takiego oto pytania: "A jeśli umrzesz, a nie należysz do żadnego kościoła, to kto Cię pochowa?". To pytanie zadają zarówno katolicy, jak i chrześcijanie innych wyznań. Zadaniem tego pytania jest, jak mniemam, wystraszyć delikwenta, sprawić, by stanął mu przed oczami jego pogrzeb i wzbudzić w nim lęk przed tym, że nie będzie nikogo, kto mógłby go pochować. Efekt, jaki chce się uzyskać jest taki, że ktoś zacznie chodzi do kościoła chociażby dlatego, aby miał go kto pochować. Całkowicie niedorzeczny argument.

Jeżeli jednak jakimś cudem do kogoś ten argument dociera i rodzą się w nim lęki, dla takiego kogoś mam kilka słów pocieszenia.

Po pierwsze, nigdzie w Biblii nie czytamy, aby jakikolwiek duchowny był potrzebny przy obrządku pogrzebu. Zmarłemu oddają hołd rodzina, przyjaciele i znajomi. Duchowny nie jest absolutnie potrzebny. Jego obecność lub jej brak w żaden sposób nie wpływa na losy duszy po śmierci. W chwili śmierci jest już postanowione, dokąd uda się dusza zmarłego, a obecność duchownego nie wnosi żadnej zmiany.

Po drugie, jeżeli żaden duchowny nie będzie chciał uczestniczyć w pogrzebie, to zmarły nie zostaje sam. Bardzo chętnie w pogrzebie udział weźmie przedstawiciel Urzędu Stanu Cywilnego, który pomoże rodzinie w pochówku. Tak więc o osamotnienie przy pogrzebie martwić się nie trzeba - twoje ciało w cywilizowanym kraju i bez obecności duchownego nie zostanie pozbawione należnego szacunku.

Tak oto obalony został argument pt. "Kto Cię pochowa, kiedy umrzesz?".